Każdy, kto opanował podstawy jakie niesie ze sobą spawanie aluminium TIG AC/DC, prędzej czy później trafia na zlecenie "motoryzacyjne". Klient przynosi pękniętą miskę olejową, ukruszoną łapę alternatora lub uszkodzony karter skrzyni biegów z motocykla.
Wydaje się to prostym zadaniem - wystarczy zeszlifować krawędź, zajarzyć łuk i zalać pęknięcie. Jednak ułamek sekundy po wciśnięciu przycisku na uchwycie następuje brutalne zderzenie z rzeczywistością. Zamiast lśniącego, srebrnego jeziorka, spod elektrody wydobywa się czarny, gryzący dym, łuk zaczyna agresywnie prychać, a w stopionym metalu otwierają się gigantyczne kratery, z których dosłownie gotuje się stary olej.