Każdy właściciel warsztatu, rolnik czy pasjonat ślusarstwa doskonale zna to uczucie. Masz do pospawania pilną konstrukcję, zakładasz przyłbicę, naciskasz spust na uchwycie i... nic się nie dzieje. Albo - co gorsza - drut wysuwa się skokowo, łuk prycha, strzela, a spawarka łapie stabilny przetop dopiero po kilku sekundach nerwowego klikania przyciskiem. Pierwszą, instynktowną reakcją w takiej sytuacji jest frustracja, chęć spakowania sprzętu do kartonu i odesłania go na naprawę gwarancyjną, z przekonaniem, że "padła płyta główna" lub "wysiadło sterowanie".
Tymczasem doświadczenie autoryzowanych serwisów oraz niezliczone dyskusje na branżowych forach internetowych brutalnie weryfikują ten odruch. W blisko 80% przypadków zgłaszanych usterek, sercem problemu wcale nie jest zaawansowana elektronika inwertora. Winne są najczęściej trywialne błędy eksploatacyjne, zużyte części w uchwycie spawalniczym, brak higieny pracy lub prozaiczne problemy z instalacją elektryczną w garażu. Wysłanie w pełni sprawnej maszyny do serwisu tylko dlatego, że zapchał się pancerz prowadzący drut, oznacza niepotrzebne koszty, nerwy i przestój w pracy. W tym artykule rozkładamy na czynniki pierwsze najczęstsze usterki migomatów. Krok po kroku przeprowadzimy Cię przez proces dedukcji, który pozwoli Ci samodzielnie odróżnić błahostkę od realnej awarii maszyny.



























